8:43

I znów zapomniałem o tym miejscu, gdzie można bez przeszkód pisać, i wyrażać swoje zdanie na różnorakie tematy. Pozdrawiam panów w CBA. Minęło półtora miesiąca, a tu nic, żadnej notki, nic, niczego że nie żyje. Zasmucę was – żyje i mam się chociaż nie lepiej, to coraz gorzej, na wasze szczęście. A co! Tak żeby nie było nudno, zacznę od pewnej ciekawej anegdotki ze stacji PKP Warszawa Zachodnia. Otóż, wywiązał się z tego, taki oto ciekawy dialog:

Podchodzi do mnie pewna Pani, przyjmijmy że nazwę ją „P”, i takim nieco speszonym wzrokiem, przygarbiona pyta się:
P: Przepraszam… Czy Pan się interesuje może kulturą Skandynawską?…
Ja: Zależy, co ma Pani na myśli…
P: Bo wygląda Pan trochę jak… no… Ci… Wikingowie… (nie jest tajemnicą że wyglądam jak wiking)
Ja: (tu wybuchnąłem serdecznym śmiechem). No wie Pani, kiedyś zdarzyło mi się spalić kilka kościołów Chrześcijańskich i spalić kilka dziewic na stosie, ale to przecież o niczym nie świadczy!
P: Na… Na… Naprawdę?…
Ja: Oczywiście! Nie widzi Pani tych blizn na twarzy, poparzeń, i całego imidżu?
P: … To do widzenia Panu… Żegnam!

I w tym oto momencie Pani pośpiesznym krokiem udaje się w stronę podziemi Warszawy Zachodniej, a mi w głowie została tylko myśl „Skąd się biorą tacy idioci”… Przecież ich nie sieją, a co dopiero sadzą… Powiedzcie mi proszę, skąd można takiego prywatnego debila wytrzasnąć, bo chciałbym z nim zamienić kilka słów sam na sam. Może dowiedziałbym się czegoś ciekawego na temat sensu życia, i innych ciekawych rzeczy.

I tu pojawia się kolejna znana nam już kwestia – debilizmu ludzkiego w czasach Katolskich. Zawsze mnie zastanawiało, jak ludzie potrafią zrobić z siebie aż takich idiotów (sam geniuszem nie jestem), że się ręce załamują, witki opadają, a penisy maleją… Skąd się pytam!? Bo to dla mnie zagadka na miarę naszych czasów…

Nic ciekawszego dziś do napisania nie mam… Poza tym że jak zwykle niedzielna awantura przybyła. Ach Niedzielo, jak ja Cię (nie)lubię!

Reklamy

Ale ten czas spier… z pierwszym stycznia zaczął przyspieszać…

Matko boska i wszyscy piekielni! Wiecie co ? Zapomniałem o tym blogu! Poważnie… Nawet nie mam pojęcia z kiedy jest ostatni wpis, a podejrzewam że z bardzo dawna… Może jakiś miesiąc, coś w tym rodzaju? No mniejsza… W każdym razie przez miesiąc się sporo działo – a właściwie to nic.  Święta, nowy rok, bożonarodzeniowa szopka (nie, nie chodzi o szopkę z Judaszem i Marią Magdaleną, tylko o awantury przedświąteczne), i wracamy do rzeczywistości. To smutne, jak człowiek przez prawie kilka dni nieróbstwa przyzwyczaja się do możliwości opierdzielania się całe dnia – a potem ktoś wylewa na nas wiadro cegieł i jeb – wracamy do normalnego życia. Ktoś coś kiedyś wspomniał żebym nie pił aż tyle, bo moja wątroba tego nie wytrzyma, i wiecie co? Miał rację! Moja wątroba po zachlaniu przez bite 4 dni bez przerwy jakby krzyczała że ma dość właściciela. Zamiast się cieszyć że ją podlewam, to ta się jeszcze awanturuje, kopie boleśnie i chce uciekać… Cóż, z cebulką smakowała nawet trochę jak kurczak podlany alkoholem. W dzień po pasterce kiedy to obudziłem się z kacem wielkości Saturna, alkomat doznał szoku w postaci prawie promila na liczniku (dzień po chlaniu), wyobraźcie sobie ile promili musiałem mieć na pasterce :D. Zniosłem to bardzo dzielnie, niczym mężczyzna – leżąc cały dzien w łóżku, jęcząc jaki to świat jest zły że głowa boli, i popijając piwo. No co, czym się strułeś, tym się lecz, jak mówi przysłowie.

Pewnie nie interesuje was za mocno co przez ten czas działo się w moim życiu , i bardzo dobrze. Ale powiem wam tak – jest nadal jak było, czyli „Słońce zachodzi, ludzie głupieją a świat się kończy” – Wiedźmin. Nie, nie, nie żebym narzekał czy coś, nie myślcie sobie. Ja po prostu wyrażam dobitnie swoje zdanie w sposób taki a nie inny. Podobno żyjemy w wolnej Polsce… (ktoś miał niezłe poczucie humoru)

A teraz czas na słówko od sponsora. Sponsorem dzisiejszego wywodu jest Komenda Policji Powiatowej. Po prostu nic mnie bardziej nie bawi, niż te niebieskie skurwysyny, które wiecznie mają jakieś „ale”. Nie, nie jestem JP, uważam to za skrajny brak mózgu i lewej nerki, ale po prostu policja w tym kraju (jak i większość innych służb), to pierdolona kpina i żart bez polotu. Wyobraźcie sobie, siedzimy ze znajomymi w bloku, w suszarni, no i jak to bywa trochę pochlaliśmy. Sąsiedzi oczywiście nie puścili nam tego płazem i zadzwonili o 1 w nocy po interwencję, z dobitnym naciskiem sąsiadki, podczas gdy dzwoniła po ów patrol, żeby panowie koniecznie wzięli ze sobą alkomat. Pośmiać się chcieli, czy co? Nie ważne. No i ów patrol przyjechał, pogadał, i sprawę niby załatwił. Ale co z tego, skoro mojego znajomego w windzie jeszcze obłożyli? Tylko za to że nie chciał im pokazać co ma w plecaku, dostał wjeb.  Dodam że nie miał tam nic ciekawego, poza flaszką (nieotwartą), paroma dezodorantami, kombinerkami i kostką do gry. Okej, może nie w porzadku się zachował stawiając opór, ale żeby zaciągnąć go do windy i tam spuścić mu wpierdol? Dzięki Ci o kochana policjo, że napierdalasz niewinnych ludzi po kątach, a Ci którzy na prawdę powinni dostać wpierdol, biegają sobie bezkarnie , śmiejąc się wam prosto w twarz! Banda kretynów bez rozumu… Mój glan ma więcej rozumu!

Ogólnie… To by chyba było na tyle… Nie wiem, może coś bym jeszcze dopisał, ale po prostu mi się nie chce. W końcu z natury jestem informatykiem, a co za tym idzie, leniem.

Także życzę wam serdecznie żeby nowy rok nie był dziwniejszy od poprzedniego, bo jeśli będzie – to wszystkich nas czeka tutaj prawdziwy koniec świata. ;)  Hei ja otsa!

Wina Tuska.

A ja naiwny myślałem, że dzisiejszego dnia nie będzie gadania o Pancernych Brzozach… Ale jak zwykle, musiałem się pomylić… Więc jak to się zaczęło? Wstałem rano, jak zwykle popełzłem martwy się ogarnąć, odpalam kompa, przeglądam wiadomości, a tam taki nagłówek „Najważniejszy dowód w sprawie katastrofy Smoleńskiej, ścięty!”. No zajebiście! Nie wiem jak Wy, ale mnie zupełnie nie interesuje to, że ktoś wyciął jakieś durne drzewo, do badań które i tak nic nie wykażą, bo wszystko i tak jest już zatuszowane, a oni będą drążyć, i drążyć, dopóki nie zgniją jak ta brzoza. Ja się pytam – po jaki chuj?! A tu mały fragment:

„Piłą motorową obcięto solidne fragmenty pnia brzozy w miejscu złamania drzewa. Informacje „Codziennej” potwierdziła prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo. – W trakcie ostatniego pobytu prokuratury oraz biegłych w Smoleńsku zabezpieczono do badań dwa fragmenty brzozy – po 1,60 m długości – wraz ze znajdującymi się w drzewie metalowymi częściami – przyznał pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Oprócz tego zabezpieczone zostały liczne fragmenty gałęzi, które rzekomo miały mieć kontakt ze skrzydłem.”

Gałęzie miały kontakt ze skrzydłem, dupa pilota z fotelem, a w późniejszym czasie z brzozą. Nie rozumiem tego wszystkiego, była katastrofa, i tyle. Polsko, kurwa, oprzytomniej? To mógł być zwykły wypadek, a ten pierdolony kraj daje sobie prać te swoje puste łby jak w pralce. Bo Kaczyński powiedział, bo trzeba wierzyć w Boga, bo trzeba słuchać Radia Maryja i O. Rydzyka. Nic nie musicie, ale do chuja walca, błagam was, zaklinam narodzie Polski, użyj swoich szarych komórek,  bo to się robi żałosne. Sprawa ciągnie się od dwóch lat, Kaczyński nadal nie pozbierał się po „stracie” brata i kota, którzy wspierali go w najtrudniejszych momentach, a Alik nawet nim dyrygował, niczym marionetką, tylko czy to wszystko warte jest zachodu? Dla mnie, absolutnie – nie. Co zabawniejsze, kasiorka na te badania, sprzęty, dodatkowe diety, pensje dla komisji śledczych i prokuratur, dla ofiar, wiecie skąd idzie? No właśnie z naszych kieszeni. Także na dobrą sprawę obecny rząd będzie nas doił i doił dopóki to wszystko się nie wyjaśni. A mam wrażenie że nie wyjaśni się za rok czy dwa, a nawet jeśli, to będzie masa odwołań od wyników, wyroków, etc. które pochłoną kolejne lata i kolejne miliony z kieszeni podatników. Urocze.

Jakie wyciągnąłem z tego wnioski? Najwyższa pora spierdalać z tego chorego kraju jak najdalej za granice, nie wiem, nawet do Gruzji. Tam rząd wydaje się być bardziej konsekwentny i normalny, niż tutaj. Momentami na prawdę żałuje że musiałem się urodzić akurat w kraju takiego absurdu, gdzie zwykły szary człowiek… Ooooo… Panowie z ABW… Tak, tak, już, już, tylko dokończę zdanie, dobrze? Tak, dysk przekaże wam do wnikliwych analiz, jak również przyznam się do tego że znieważyłem zmarłą głowę państwa, rząd i wasze matki w tym wpisie… O czym to ja… No tak… Gdzie zwykły szary człowiek, może (ja już nie mogę… ABW czeka), jedynie wyżalić się pisząc gdzieś, albo myśląc co swoje.

Panie, którędy na Grunwald?!

Nie ma to jak wrócić do domu, po całym dniu spędzonym na śmierdzącej Radarowej w Warszawie. Tak między wami, mną a podłogą, powiem wam (czemu pisze wam?… Przecież nikt tego nie czyta… Przyjmijmy więc że jestem zagorzałym Sowietem…) że, wrócić do domu i zastać pismo od Kolei Mazowieckich to piękna sprawa. W dodatku za mandat, który się dawno zapłaciło. „Przedsądowe wezwanie do zapłaty” – jak to pięknie brzmi. Najzabawniejsze jest to, że jeśli zapłacę mandat w terminie 7 dni, odstąpią od egzekwowania odsetek w astronomicznej wysokości 6 zł. i 7 gr.. To jest po prostu pierdolona komedia, to co się wyprawia w tym kraju. Ale mniejsza o to… Mam w miarę dobry humor, zdałem egzamin na prawo jazdy, a tekstem dnia z WORD Radarowa zostaje „No jak nie zdam, to rozkurwie ten barak”, powtarzany dzisiaj jakieś 666 razy. Fajna sprawa, mieć świadomość że ma się to kurestwo z głowy. A teraz przepraszam was bardzo, idę się odchamić grając w nowego Assassina, tudzież w Need For Speed’a. Mam do nadrobienia kilka poziomów i wspomnień do synchronizacji. Macie jeszcze trochę dobrej muzyki do posłuchania na noc. Przed Państwem Joe Satriani!

Nakemiin!

Cycki na ciastkach, Android i… Lokowanie produktu

Dawno nic nie pisałem, a to z racji braku czasu, a to z racji wielu innych pierdół, które zaprzątały mój pusty łeb (tak, tak, pusty), ale nic to, wróciłem i mam zamiar trochę popisać. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że zupełnie nie mam pojęcia o czym. W mojej głowie kołacze się obecnie miliard pomysłów, dziesięć tysięcy pingwinów terrorystów i jeden kot, który towarzyszy mi od urodzenia (jest już trochę nadgryziony, ale nie przeszkadza mu to). Ostatnio nawet zastanawiałem się, jakby to było, jakby się wszystko powoli zaczęło układać, ale stwierdziłem że jest to pomysł zupełnie bez sensu, bo takie rzeczy się nie zdarzają, przynajmniej nie u mnie. I ku mojemu ogólnemu zdziwieniu i wszechobecnemu pesymizmowi,
„coś jebło, zgrzytło, pierdło”, i dzisiaj jakoś wszystko zaczęło się samo z siebie prostować! Ludzie, kurwa, cuda nad Wisłą się dzieją, nic tylko iść, i skakać w rabatkach z tego powodu! Poważnie, nie mam zupełnie pojęcia jak to się dzieje, ale na chwile obecną bardzo mi się podoba (o ja naiwny, a jutro spadnie mi grad cegieł na łeb).

Ogólnie jestem zdania że mój znajomy, zrył mi mózg w stopniu uniemożliwiającym jego normalne użytkowanie, bo kto normalny używa „i++”, jako obelgi, co? Po ostatniej rozmowie z nim, jak to on nazwał „wieczornym trollingu”, jestem zdania że jego mózg, tak samo jak i mój w przeszłości musiała pochłonąć jakaś czarna dziura, i po złączeniu się tych dwóch, powstało zakrzywienie czasoprzestrzeni, które dzisiaj uznawane jest za mój i jego mózg (nie, nie, nie na spółkę, ja mam jedną część, on drugą, nie myślcie sobie), a koniec świata nastąpi gdy obie połówki złączą się w całość.

Pamiętajcie o jednym – jeśli coś jest dobrze, i powoli zaczyna układać się po waszej myśli, to najprawdopodobniej, jutro spadnie wam na łeb cały dach, zamiast cegły lub dobrych nowin, albo po prostu przyjebiecie małym palcem w szafkę czy inne cholerstwo. Nie wiem jak to się dzieje, ale magicznie zawsze trafia się tym małym palcem, więc i wam tego jak najserdeczniej życzę.

Żaląc się dalej – wiedzieliście że jest nowy album Huntera, a Jelonek w tym miesiącu planuje wydać nowy album? Nie? No to już wiecie, ale spoilerował wam nie będę, męczcie się sami, żeby go znaleźć, a co! Mi faza na nowy album Huntera już przeszła, teraz mam fazę na nowy album Eluveitie p.t. The Early Years. Sąsiedzi znów mają okazje walić w rury przy każdym moim powrocie do domu, co swoją drogą jest nawet urocze, takie postukiwanie czymś w rury od ogrzewania. Zupełnie jak odgłos uderzania czaszką małego dziecka o metalowy przedmiot.

Co jeszcze ciekawego? Ano np. to że zacząłem eksperymentować z nowym Androidem dla swojego Samsunga Galaxy S Plus. Na 4.0.4 sprawował się dobrze, ale wydajność pozostawiała wiele do życzenia. Ostatnio mogę cieszyć się dobrodziejstwami CyanogenMod 10 dla mojego telefonu, dzięki wspaniałej pracy Developerów z XDA-Developers. Telefon kopa dostał niesamowitego, momentami własny tył go wyprzedza, co dopiero będzie jak Project Butter dopracują dla tego telefonu i zacznie on działać? Podejrzewam że wyprzedzi on nawet mój tok myślenia i sam będzie otwierał aplikacje, która akurat miałem zamiar otworzyć, czy nawet je zamknąć! Taki telefon czytający w myślach to byłaby przesrana sprawa… Wyobrażacie sobie? Telefon który pisze za was SMSy, E-maile, zna wasze myśli, i wysyła wszystko o czym myślicie do Google… Koniec świata normalnie! A nie, jeden już ma być… W każdym razie, ciekaw jestem rozwoju sytuacji, bo przecież Galaxy S Plus do dziadków w swojej kategorii nie należy, a wręcz do młodzików, którzy prześcigają staruszków na wysłużonych wózkach inwalidzkich zwanymi Androidami Froyo czy nawet instalowany wszędzie Gingerbread.

A na koniec, jak obiecałem – lokowanie produktu, mój Galaxy S Plus się nie umywa, choć podejrzewam że do mrówek czy innego latającego badziewia by się nadał. Względnie jako przycisk do papieru. (co zboczeńcy, cycków się spodziewaliście?)

Niedźwiedź nie ma szans!

Dlaczego jestem poganinem?

Ot chociażby dlatego.

Cała prawdaTo takie prawdziwe, i typowo Polskie…

Poczekaj, kiedyś przyjedzie…

Mamy 4 dzień „zimy”, lekkie przymrozki na poziomie do 10 stopni na minusie max., śniegu niewiele więcej niż po kostki, ale… PKP od dawna jest gotowe, żeby utrudnić pasażerom życie! Jak zapewne większość z was doskonale (nie)wie, dojeżdżam codziennie do Warszawy, z dziury w której mieszkam. Powiedzmy że podróż nie jest uciążliwa, bo nie trwa dłużej niż 15 minut, ale to co odwala ostatnio PKP i spółki jemu podległe w tym niejakie Koleje Mazowieckie, to już przechodzi ludzkie pojęcie. Człowiek idzie na pociąg, z  nadzieją że tenże pociąg przyjedzie – a tu taki chuj. Jak to mniejwięcej wygląda, chyba każdy wie… Dla tych co nie wiedzą:

– Idziemy na stacje, na pociąg o 15:21 (czas przykładowy)
– Jesteśmy 5 min. przed czasem, czekamy.
– Czekamy już 20 min, i nic.
– Uprzejmy głos z głośnika informuje nas że pociąg będzie miał 15 min opóźnienia (jak dla mnie 20 + 15 to 35, ale co ja się tam znam)
– Czekamy kolejne 20 min., pociągu dalej nie ma

– Jesteśmy informowani po raz drugi, że pociąg ma opóźnienie, tym razem zwiększył je do 120 minut… Czyż to nie jest piękne?

Tak, musiałem gdzieś wylać swoje frustracje, nie chce mi się pisać nic więcej, dlatego podsumuje to krótką piosenką autorstwa Martina Lechowicza.

O trollu słów kilka

Wiecie co? Zawsze zastanawiało mnie, jakim cudem Apple jeszcze trzyma się na rynku – sprzedają cholernie drogi sprzęt, dla ludzi którzy mają za dużo pieniędzy, który na dodatek nie jest użyteczny, a jedynie ładnie wygląda i można nim poszpanować przed znajomymi, przecież to nie ma najmniejszego sensu. Od dawien dawna inni producenci, oferują znacznie lepszy sprzęt – być może tylko w mniej ładnej obudowie. I o ile ten stan rzeczy mocno mnie zastanawia – tak powala mnie głupota tej firmy. Ostatnio dosyć głośno jest o patentach na różne rzeczy – w których Apple oczywiście przoduje. Ostatnio dosyć głośna była sprawa Samsung vs Apple o naruszenie jakiś tam patentów Apple przez Samsunga. Oczywiście Samsung przegrał sprawę, a zadowolony Apple zażądał, bagatela jedynie miliard dolarów. Co tam, przecież to takie drobniaki dla Samsunga. No ludzie do chuja walca – jak można przypierdolić się o przewijanie w smartphonie?! To na prawdę się w głowie nie mieści jakim trollem jest ta firma, i dziw bierze, że jeszcze nikt nie wyjebał jej w kosmos. Odkąd Jobs umarł, strategia Apple wygląda mniej więcej tak – „Panowie, kupujemy firme i wszystkie jej patenty, bo nie mamy już czego się chwycić, to chociaż będziemy mieli kasę na utrzymanie z odszkodowań.” Prawdopodobnie następna sprawa będzie za pojawianie się tekstu na ekranie, wstukiwanego z klawiatury, założona na wszystkich ludzi na świecie, którzy posiadają komputer. Bo przecież muszą się z czegoś utrzymać. Tak całkowicie szczerze mówiąc, to jeszcze nie spotkałem się z tak dziwną strategią i albo Apple na prawdę jest tak wytrawnym graczem, i planuje coś wielkiego – albo po prostu jest zwykłym trollem patentowym, jak to już było kilka razy, na różnych portalach wspomniane.

Także kochany Apple’u – pierdol się. Liczę że szybko skończy się Twoja egzystencja po śmierci Jobs’a.

Tervetuloa!

Więc tak… Długiego wstępu nie będzie bo i po co, nie zamierzam się produkować, nie zamierzam pisać co zjadłem na śniadanie (a może i zamierzam), zamierzam po prostu powiedzieć, że nie jest to blog, i nigdy nie będzie – dla ludzi o słabych nerwach. Pojawiać się tu będą krew, trupy, dzieci czerwone od krwi, zwłoki, pogańskie myśli, nawoływanie do pogaństwa i wszystko to, co jest niemoralne, zakazane lub nie zdrowe. Więc szanowny czytelniku, jeśli już to czytasz, a potem zamierzasz prawić mi wykłady, jaki to ten blog nie jest, to zdaj sobie sprawę że właśnie zostałeś ostrzeżony o jego treści. Nie chcesz, nie czytaj – proste. Czyli będzie to blog o wszystkim i niczym. Słowem – burdel. I to by było na tyle. Jeśli mi się zachce, może coś jeszcze dziś wyskrobie, a tymczasem – nakemiin!